Według prognozy dzisiaj miało być słońce za chmurką. Było, może z 30 minut. A tak poza tym, jak zwykle, 30 stopni w cieniu. W porze obiadowej uciekliśmy z plaży przyrządzać zakupione świeże krewetki. Na tapecie risotto z krewetkami w warunkach polowych. Zaczęło się od zagadki, co zrobić z całymi krewetkami, czyli w pełni opancerzonymi z czarnymi oczami :). Urwanie głowy z nimi było…
Maja i Maks nurkowali sobie dzisiaj z rurkami, napotkali kolczatkę (jeżowca) i parę większych rybek. Różowy materac dzieci został naszym najlepszym przyjacielem, na zmianę wylegujemy się w wodzie.
Wieczorem w Simuni był pokaz ogniowy i fajerwerki, jakich nie widzieliśmy dawno nawet na Sylwestra. Ten kemping jest jakiś inny… Animacje jak egipskim kurorcie. Natomiast wszechobecne wifi jest obecne na samej plaży i w okolicznych knajpkach. Nie ma natomiast żadnych robali, zero komarów, z czego szczególnie zadowolone są dziewczyny. Jeszcze raz napiszę, że mamy idealną miejscówkę na okoliczność takiego skwaru. Przez cały dzień auto i namiot stoją w cieniu. Te 30 stopni można jakoś wytrzymać w dzień, w nocy przy 25 trochę cieżko się śpi.
Jeszcze 3 noce w Simuni i ruszamy na południe do miejscowości Arbanija, gdzie na dwie noce zakwaterujemy się u Slavena Topica. Arabanija oddalona jest od Simuni o ok. 200km, 2h drogi.
Jest 23:07, w końcu troche chłodniej, tylko 25 stopni.
[pe2-gallery class=”alignleft” ]
[/pe2-gallery]
Zdjęcia tradycyjnie tutaj.
0 komentarzy